wtorek, 26 listopada 2013

Dron

23/24 marca 2013 r. (sobota/niedziela)


Jestem na wsi. Lato, ciepło.
 Znowu szukają mnie. Wiem to, czuję.
 Zachowuję się normalnie. Nie mogę się zdradzić przed domownikami. Ciekawe dlaczego? Czy żeby ich niepotrzebnie nie przestraszyć, czy też dlatego, że nikogo nie jestem w 100 % pewna?
 Nikomu tak na 100 % nie mogę zaufać... Nikomu, bo... bo nawet ojciec może nie być na prawdę moim ojcem. Wszystko jest iluzją w iluzji itd.
 Stoję na podwórzu. Widzę jak wzdłuż drogi na bardzo niskiej wysokości (max 2 m) cicho, prawie bezgłośnie leci dron. To mały, czerwony (!) helikopter. Na przodzie (od "pyska" do "ogona") ma zainstalowaną aluminiową listwę (długość ok. 1,5 m) z dwoma diodami-"oczami". Cały helikopter ma ok. 2 m długości. Jest lekki, zwrotny i bardzo cichy, jak duch...
 Patroluje domy wzdłuż szosy. Szuka, bada, skanuje.
 Czuję narastające napięcie i niezadowolenie. Szukają mnie...!
 To już kolejny raz. Niedobrze, bardzo niedobrze! Wiem, że odbierają sygnał. Sygnał jest tym słabszy im moje emocje są słabsze, dlatego tak ważny jest SPOKÓJ! Jeżeli poziom emocji będzie na poziomie zwykłego funkcjonowania innych ludzi (np. domowników, sąsiadów), to dron nie rozpozna mnie. Słaby sygnał utonie w wibracjach innych ludzi.  Sonda (dioda, promień) szuka  specyficznego rodzaju zakłóceń. Te zakłócenia różnicują mnie od pozostałych ludzi... To tylko dron i może uda mi się go oszukać, gdyby w pojeździe była żywa istota "od nich" nie miałabym szans. Żywej nie da się oszukać... ech!
 Ale i dron stanowi duże niebezpieczeństwo, gdyby w jakikolwiek sposób zareagował, gdyby zasygnalizował minimalny cień podejrzenia, wykrył choćby promil niezgodności, to NATYCHMIAST zjawi się ZAŁOGOWA sonda! Wtedy koniec! Zero -  przecinek zero - szans. "Idziemy!!!".

 Ja nie chcę by mnie odszukali. Nie chcę! Nie to, że coś mi grozi, nie - ja po prostu ... nie mam ochoty. Coś się zmieniło i... nie chcę dać im tych danych, które zawieram. Poza tym - "odzyskiwanie danych" ze mnie, to coś co jest przykre, trudne... coś czego się unika. To jak ta cholerna gastroskopia, musisz się jej poddać i wiesz, że nie zabija, a jednak chcesz tego uniknąć tak długa jak tylko się da. To podobna sytuacja. Podobna ale nie tożsama...
 Szukają mnie i wcześniej czy później znajdą. Wiem. Są coraz bliżej... Czy będą konsekwencje tego, że się wymykałam? I znowu nie takie proste dać odpowiedź - oni nie czują... My mamy deal, kontrakt, dokładną umowę. Termin i sposób jej realizacji były otwarte. Łamię kontrakt, choć nie robię tego wprost. To takie: "Nie wiedziałam że mnie szukacie, że już!", "Nie poinformowaliście mnie o...Może myślałam, że umowa nigdy nie zostanie postawiona w stan "realizacji"?". Były takie szanse, że deal nigdy nie zostanie przedstawiony do realizacji, więc teraz robię co tylko się da, żeby opóźnić to co wynika z umowy.

 Samolot przeleciał przez wieś. Wracam do domu. Niby zagrożenie minęło, ale... jestem ostrożna.

 Druga odsłona snu.

 Stoję w drzwiach, na schodach domu. Widzę go! Cholera!!!
 Dron węszy przy jabłoni tuż koło szczytu domu. Jasny gwint!
 Nie drgnęłam nawet. Łudziłam się, że zbada drzewo i skoro nic nie znajdzie odleci.

 NIE!!!

 Wisi naprzeciw mnie. Czerwone oczka listwy utkwione prosto w moją pierś świecą się niebezpiecznie długo. Jasna cholera, on coś kuma. Nie jest dobrze! JEST ŹLE!!!  Nastąpił rozbłysk emocji i sonda  rozpoznała kod. Moja reakcja jest NATYCHMIASTOWA! W tej samej sekundzie, w której kod został wykryty, udaremniłam nadanie sygnału o jego zarejestrowaniu! Jednym ruchem: szybko, mocno, celnie walnęłam pałą w ślepia listwy! Słyszę huk i listwa spada na ziemię. Helikopter odlatuje. Sam helikopter się nie liczy, to zwykła rzecz - nic z niej nie wyciągną nawet jeśli trafi do bazy. A bez listwy i to jest mocno wątpliwe. Listwa jest bardzo ważna. Została uszkodzona - rozbrojona. Teraz trzeba ją mądrze i dobrze ukryć. Trzeba schować, bo zniszczyć to się tego nie da! Nie, nie... ona nie jest ziemska, to inny materiał i inna technologia.
 Ukrywam ją na szafie pod jakąś ścierką czy skórą. Mizerny schowek, ale właśnie o to chodzi, o działania niestandardowe. Zresztą oni mają specyficzny sposób przeszukań... a jak już się zjawią to i tak będzie za późno! Ech...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz