Jestem na wsi. Lato, ciepło.
Znowu szukają mnie.
Wiem to, czuję.
Zachowuję się
normalnie. Nie mogę się zdradzić przed domownikami. Ciekawe dlaczego? Czy żeby
ich niepotrzebnie nie przestraszyć, czy też dlatego, że nikogo nie jestem w 100
% pewna?
Nikomu tak na 100 %
nie mogę zaufać... Nikomu, bo... bo nawet ojciec może nie być na prawdę moim
ojcem. Wszystko jest iluzją w iluzji itd.
Stoję na podwórzu.
Widzę jak wzdłuż drogi na bardzo niskiej wysokości (max 2 m) cicho, prawie
bezgłośnie leci dron. To mały, czerwony (!) helikopter. Na przodzie (od
"pyska" do "ogona") ma zainstalowaną aluminiową listwę
(długość ok. 1,5 m) z dwoma diodami-"oczami". Cały helikopter ma ok.
2 m długości. Jest lekki, zwrotny i bardzo cichy, jak duch...
Patroluje domy wzdłuż
szosy. Szuka, bada, skanuje.
Czuję narastające
napięcie i niezadowolenie. Szukają mnie...!
To już kolejny raz.
Niedobrze, bardzo niedobrze! Wiem, że odbierają sygnał. Sygnał jest tym słabszy
im moje emocje są słabsze, dlatego tak ważny jest SPOKÓJ! Jeżeli poziom emocji
będzie na poziomie zwykłego funkcjonowania innych ludzi (np. domowników,
sąsiadów), to dron nie rozpozna mnie. Słaby sygnał utonie w wibracjach innych
ludzi. Sonda (dioda, promień) szuka specyficznego rodzaju zakłóceń. Te zakłócenia
różnicują mnie od pozostałych ludzi... To tylko dron i może uda mi się go
oszukać, gdyby w pojeździe była żywa istota "od nich" nie miałabym
szans. Żywej nie da się oszukać... ech!
Ale i dron stanowi
duże niebezpieczeństwo, gdyby w jakikolwiek sposób zareagował, gdyby
zasygnalizował minimalny cień podejrzenia, wykrył choćby promil niezgodności,
to NATYCHMIAST zjawi się ZAŁOGOWA sonda! Wtedy koniec! Zero - przecinek zero - szans.
"Idziemy!!!".
Ja nie chcę by mnie
odszukali. Nie chcę! Nie to, że coś mi grozi, nie - ja po prostu ... nie mam
ochoty. Coś się zmieniło i... nie chcę dać im tych danych, które zawieram. Poza
tym - "odzyskiwanie danych" ze mnie, to coś co jest przykre,
trudne... coś czego się unika. To jak ta cholerna gastroskopia, musisz się jej
poddać i wiesz, że nie zabija, a jednak chcesz tego uniknąć tak długa jak tylko
się da. To podobna sytuacja. Podobna ale nie tożsama...
Szukają mnie i wcześniej
czy później znajdą. Wiem. Są coraz bliżej... Czy będą konsekwencje tego, że się
wymykałam? I znowu nie takie proste dać odpowiedź - oni nie czują... My mamy
deal, kontrakt, dokładną umowę. Termin i sposób jej realizacji były otwarte.
Łamię kontrakt, choć nie robię tego wprost. To takie: "Nie wiedziałam że
mnie szukacie, że już!", "Nie poinformowaliście mnie o...Może myślałam,
że umowa nigdy nie zostanie postawiona w stan "realizacji"?".
Były takie szanse, że deal nigdy nie zostanie przedstawiony do realizacji, więc
teraz robię co tylko się da, żeby opóźnić to co wynika z umowy.
Samolot przeleciał przez
wieś. Wracam do domu. Niby zagrożenie minęło, ale... jestem ostrożna.
Druga odsłona snu.
Stoję w drzwiach, na
schodach domu. Widzę go! Cholera!!!
Dron węszy przy
jabłoni tuż koło szczytu domu. Jasny gwint!
Nie drgnęłam nawet.
Łudziłam się, że zbada drzewo i skoro nic nie znajdzie odleci.
NIE!!!
Wisi naprzeciw mnie.
Czerwone oczka listwy utkwione prosto w moją pierś świecą się niebezpiecznie
długo. Jasna cholera, on coś kuma. Nie jest dobrze! JEST ŹLE!!! Nastąpił rozbłysk emocji i sonda rozpoznała kod. Moja reakcja jest
NATYCHMIASTOWA! W tej samej sekundzie, w której kod został wykryty, udaremniłam
nadanie sygnału o jego zarejestrowaniu! Jednym ruchem: szybko, mocno, celnie
walnęłam pałą w ślepia listwy! Słyszę huk i listwa spada na ziemię. Helikopter
odlatuje. Sam helikopter się nie liczy, to zwykła rzecz - nic z niej nie
wyciągną nawet jeśli trafi do bazy. A bez listwy i to jest mocno wątpliwe.
Listwa jest bardzo ważna. Została uszkodzona - rozbrojona. Teraz trzeba ją
mądrze i dobrze ukryć. Trzeba schować, bo zniszczyć to się tego nie da! Nie,
nie... ona nie jest ziemska, to inny materiał i inna technologia.
Ukrywam ją na szafie
pod jakąś ścierką czy skórą. Mizerny schowek, ale właśnie o to chodzi, o
działania niestandardowe. Zresztą oni mają specyficzny sposób przeszukań... a
jak już się zjawią to i tak będzie za późno! Ech...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz